Logowanie
Nick:
Hasło:
| Zarejestruj się!

Gadanie na forum
Najnowsze artykuly
Ostatnio dodane pliki

Piosenka miłości - Rozdział I

:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book

improwizowała nawet partie basów. Panna Fogarty, nauczycielka muzyki w podstawówce w Biscay, powiedziała kiedyś Wandzie, że głos Holly obejmuje cztery oktawy.

Holly miała wówczas jedenaście lat.

To było dawno temu. Teraz miała czternaście. I była na tyle mądra, by wiedzieć, jak się sprawy mają. A miały się tak, że ona, Holly Faye Loyell, córka owdowiałej krawcowej z jednego z najmniej szych miasteczek w Stanie Magnolii, Missisipi, nie miała żadnych szans, by powiedzieć „cześć” Frankowi Shepherdowi na scenie „Godziny talentów z Hayerty”.

Śpiewała w kościelnym chórze. Dla mamy i przyjaciół. I w zaciszu swojego pokoju, gdzie mogła zamknąć oczy i wyobrażać sobie, że pozwala głosowi lecieć wysoko.

Obraz telewizyjny znowu zaczął migać.

— Rany, nigdy nie będę bliżej Hayerty niż teraz — próbowała zażartować, waląc raz jeszcze biodrem w telewizor. Ale nie ma sprawy — stwierdziła, próbując ignorować smutek, który pęczniał w niej tak jak muzyka, gdy myślała o Hayerty. — I tak bym nie pasowała do tych wszystkich ważniaków, prawda? — uśmiechnęła się do mamy.

Wanda trzymała w dłoniach filiżankę z parującą kawą.

— Im szybciej zaczniesz, tym dalej zajdziesz, wiesz o tym.

Holly powstrzymała się, by nie wznieść oczu do góry. Mama zawsze wyrywała się z inspirującymi cytacikami, motywując ją. Nigdy nie pominęła okazji, aby powiedzieć córce, że może zrobić, co tylko zechce.

— Lepiej pójdę do kuchni i przygotuję więcej picia — oznajmiła Holly, gdy z telewizora popłynęły dźwięki piosenki śpiewanej a capella przez dziewczęcy chór. Wiedziała, że w liceum jest wydział muzyki, gdzie będzie mogła rozwijać swój talent. „Będzie świetnie” — pomyślała. A potem zajęła się odmierzaniem kawy, zastanawiając się, kogo na prawdę próbuje przekonać.



Strona 3 z 4
« Poprzednia   1  2  3  4     Następna »